..
...i góry.

13 | 13436
 
 
2010-02-01
Odsłon: 868
 

Pamietnik pisany w Norwegii.

Ta sciana ma swoja magie. Skad bierze sie to, ze niektóre miejsca maja tak niezwykla sile przyciagania? Naczytalem sie i namarzylem o Scianie Trolli wiecej niz moglem zmiescic w glowie. Reszte zostawilem poza zrozumieniem.

Dzien:
Samolot. Autobus. Dzwiganie plecaka o piatej rano. Zima. Przyjechalem do Andalsnes na pólnocy Norwegii. W poludnie krecilem sie troche po miasteczku chcac zaciagnac jezyka o Scianie Trolli. W informacji turystycznej dali mi namiary na miejscowych lojantow i juz wieczorem bylem zaproszony na kolacje.

Dzien:
Rozbilem namiot niedaleko sciany, zeby wczuc sie w klimat zimy i zalapac rytm oddechu urwiska.

Noc:
Wiatr. Trzymalem namiot, dogrzewalem sie palnikiem, az w koncu zasnalem ze zmeczenia.

Dzien:
Lawiniasto. Nie podszedlem nawet pod sciane.

Noc:
Nie spalem. Halas lawin nie dal mi zmruzyc oka. Cieplo.

Dzien:
Zszedlem do miasteczka na zakupy i odpoczynek. Jedna noc postanowilem spedzic w hoteliku. W Andalsnes panuje spokój pólnocnej Skandynawii. W miasteczku roi sie od wspinaczy i base jumperow, ale wszyscy oni sa gdzies schowani.  Nikt nie przesiaduje w kawiarni. Nawet Macdonalda tam nie maja. Piwo kosztuje cos kolo 30 zl. Miejscowe atrakcje to zaglówka Solli, kaplica w wagonie kolejowym i marzenia o Scianie Trolli. Postanowilem wrócic do mojego namiotu.

Wieczór:
Wiedzialem, ze nie jestem sam. Juz wczesniej mialem poczucie czyjejs obecnosci, a zwlaszcza nie moglem oprzec sie wrazeniu, ze ubywa moich szturmowych kabanosów. Teraz przylapalem ruda mysz buszujaca kolo worka ze smieciami. Przegryzla sobie dziurke w namiocie i rozrabiala jak mnie nie bylo. Podwiesilem kabanosy pod sufitem, a dziurke zakleilem tasma, ale i tak nie jestem pewny, czy ruda znowu tu nie wejdzie...

Dzien:
Podchodze, ale tuz pod sciana jest zbyt niebezpiecznie. Wracam.

Wieczór:
Ruda wdrapala sie na szczyt namiotu, wygryzla dziure i ucztowala w worku z kabanosami. W koncu chyba miala poczucie winy, bo znalazlem ja w schowana pod kaskiem. Wygladalo jakby zalozyla sobie go na glowe, ale nie dobrala rozmiaru. Troche szamotalem sie z nia proszac o wyjscie, ale na szczescie po parunastu minutach pogoni wskoczyla na mnie, odbila sie i sama wypadla na zewnatrz.

Dzien:
Lawiny. Cieplo. Noc.
Który to dzien, i która noc? Nie wiem, bo przeciez bylem tam przez trzy kolejne zimy…

A co przyniesie jutro…?
www.reganclimbing.com

 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
ZAPISZ
 
Regan 2010-02-01 16:00:06
Kamil, dzieki za zagladniecie. Na mojej stronie wktotce bedzie wiecej zdjec. Regan
Kamil Tamiola 2010-02-01 10:05:56
Hey! Regan! Fajny artykół! Zdjęcia też bardzo ciekawe! Pozdrawiam serdecznie, Kamil


Archiwum wpisów
 

Pn

Wt

Sr

Czw

Pt

So

Nd